sobota, 7 kwietnia 2012

"Tylko u nas (u dziadka)" (Poznań)

Po tym co napiszę prawdopodobnie część z was się przeżegna, wyklnie mnie i przestanie czytać tego bloga = zjadłem schabowego w Wielki Piątek. Dla tych co jeszcze czytają dalej, posunę się dalej - nie żałuję i był to prawdopodobnie najlepszy schabowy w moim życiu. Jestem więc bardzo złym człowiekiem, pójdę do piekła, a ślubu szanujący się ksiądz mi nie udzieli. Wróćmy jednak do samego lokalu. Bar istnieje podobno od wielu, wielu lat, przy poznańskim rynku (ul. Wrocławska). Nie ma szans, żeby trafić tam przypadkiem. Wystarczy jednak poczytać opinie w internecie i następnego dnia trafiamy tam i zamawiamy schaboszczaka mimo tego, że jest Wielki Piątek. Lokal jest malutki, więc często trzeba poczekać na miejsce. Można też zamówić na wynos, jeśli mieszkamy w okolicy. Wystròj lokalu pomijamy, gdyż nie ma on zupelnie żadnego znaczenia. Znaczenie ma za to rewelacyjny klimat jaki panuje w tym miejscu. Pani za barem jest niesamowicie miła i podobno po pierwszej wizycie zapamiętuje klientów (i rzeczywiście do bardzo wielu klientów mówiła po imieniu i pamiętała co zamawiają). Jest to imponujące przy ilości osób jaka się tam przewija (byliśmy tam o godz. 13 i przez jakieś 25 min. przez kasę przewinęło się spokojnie 30 osób). Najważniejsze jest jednak jedzenie. Z miejsca ostrzegam, że trzeba zamawiać małe porcje. "Mały" schabowy jest w rzeczywistości wielkości małego talerza, a jeśli podeprzemy się wcześniej zupką, to nie ma szans by zjeść wszystko. Ziemniaków i surówek porcje są proporcjonalne do mięcha. Poza schabem, możemy zamówić jeszcze 2/3 mięcha, jakąś rybkę, kopytka, naleśniki, pierogi. Menu jest dość krótkie, ale dzięki temu wszystko jest świeże. Za 2 porcje najbardziej grzesznego schabu w naszym życiu zapłaciliśmy 30 zł i powoli wytoczyliśmy się z lokalu. Jest to na pewno miejsce, do którego jak już raz pójdziemy, do wrócimy na pewno, a wystarczającą reklamą są tłumy ludzi jakie spotkamy tam o każdej godzinie.

10 komentarzy:

  1. Jeżeli ten schabowy rzeczywiście był taki dobry to można wybaczyć tą konsumpcję w wielki piątek

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakoś się złym człowiekiem z tego powodu nie czuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. poprawne jedzenie po prostu. jak u babci, albo raczej u dziadka.

    OdpowiedzUsuń
  4. moim zdaniem to o wiele lepsze niż poprawne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Najlepsze domowe jedzenie w Poznaniu, jakiś czas temu mieszkałam w tym mieście i często zaglądałam do "tylko u nas", pani za ladą rzeczywiście rewelacyjna, kiedy zajrzeliśmy tam pierwszy raz i zamawialiśmy duży schabowy, pani spojrzała na nas, lekko się uśmiechając i powiedziała, żeby jednak wziąć małe... chyba wszystko jest jasne.
    Pozdrawiam
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  6. tam jest rewelacyjnie! każdy wychodzi najedzony a porcje są ogromne! Nawet te małe!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. żenująca ta przygrywka o Wielkim Piątku. Jeżeli nawet się z tym źle czujesz, to po co ta spowiedź internetowa? chcesz od nas rozgrzeszenia? a jeśli to tylko puszczenie oka - "patrzcie jaki jestem postępowy", to było to wyłącznie żałosne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać z bloga nie korzystam już od dłuższego czasu... ale jak tu przejść obojętnie obok anonimowego hejta do posta sprzed ponad 2 lat ? Mimo wszystko jednak, w dyskusję się wdawać nie zamierzam, mogę jedynie polecić nie czytywać mej twórczości, jeśli Ci ona nie odpowiada. Pozdrawiam serdecznie !

      Usuń
    2. Po przeczytaniu tej opinii,mąż zaprosił mnie i syna naszego wspólnego z prawego łoża ejmen...do tego baru. Well, tak zajepiiip kopytka że skwarkami i kapustą nie jadłam nigdy.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń